Posts Tagged ‘doria’


W pierwszych dniach stycznia, tuż po Nowym Roku, obchodzi się tu lokalne święto – pielgrzymkę ku czci Bohaterów Dorii. Rycerze wybierają jedno lub więcej wydarzeń historycznych i ruszają w drogę, śladem tych wydarzeń, ruszają by wspomnieć ludzi, którzy poświęcili życie za ojczyznę. Czy celem jest miejsce dawnej bitwy, czy to grób bohatera, czy osada gdzie przyszedł na świat… Wspomina się wielkich wojowników i genialnych przywódców, oddaje cześć tym ludziom, dzięki którym Doria wciąż, od wieków, widnieje na mapach świata.

Na miejscu oddajesz hołd przodkowi, dziękujesz za jego życie, za jego odwagę, za jego poświęcenie. Doria żyje, mówisz, Doria przetrwa, Doria nie zginie. Za twoją odwagę, dziękuję ci panie. Za twoje poświęcenie, dziekuję ci panie. Za to, iż urodziłem się w wolnej Dorii, dziekuję ci panie…

Finałem pielgrzymki jest ceremonia zwana Świadectwem bohatera. Musisz udać się do miejsca, gdzie żyją młodzi Doryjczycy,  pobliskiej osady, miasta, może na jakiś zamek, i opowiedzieć historię bohatera, któremu oddałeś tego roku hołd, opowiedzieć o jego poświęceniu i o tym, jak oddał życie za ojczyznę. Młodzi muszą znać historię swojej ojczyzny i uczyć się o jej bohaterach.

***

Scenariusze w Dorii wzbogacam licznymi świętami i ceremoniami, których nie praktykuje się w pozostałych krajach Dominium. O ile prowadząc graczy poprzez Dominium zawsze starałem się wplatać w przygody kariańskie święta (pierwszy dzień wiosny, dzień wyzwolenia Proroka, święto jednego z Patronów), tu, w Dorii prezentuję ich jeszcze więcej. Pokazuję bogactwo tej kultury.

Na ostatnio rozgrywanej sesji jeden z graczy był właśnie w trakcie pielgrzymki do grobów bohaterów. Wyszło to świetnie, bowiem obaj Karyjczycy, którzy brali udział w sesji byli wielce zadziwieni odprawianym rytuałem, modlitwą, wspomnieniem rycerza z dawnych wieków – ceremoniał ten nie był im znany i dopiero po obszernych wyjaśnieniach Doryjczyka zrozumieli, że jest to święto świeckie, nie mające nic wspólnego z karianizmem. Patrzyli na rytuał odprawiany na sesji przez Doryjczyka z dużym zaciekawieniem.

W jednym z kolejnych numerów Gwiezdnego Pirata znajdzie się z kolei przygoda, której wydarzenia będą miały miejsce podczas ceremonii pasowania na rycerza. To także bardzo barwny, bogaty w detale element sesji. Kolejne święto nie mające nic wspólnego z karianizmem, święto w pełni doryjskie.

Tworząc zwyczaje, rytuały, tradycję Dorii budujemy na sesji obraz ziemi bogatej w historię, Dorii której korzenie sięgają w naprawdę zamierzchłe czasy. Działa to na wyobraźnię graczy i pozwala wyobrazić im sobie to, iż miejsce w którym toczy się sesja to niezwykle szlachetna ziemia.

Także i gracze, którzy wraz ze mną testują Monastyr 2.0 czytają monastyrowy blog. Siłą rzeczy nie mogę tu więc pisać o tych doryjskich pomysłach i smaczkach, które jeszcze na sesji się nie pojawiły, które przygotowałem, by ich zaskoczyć i zadziwić na sesjach. Musimy poczekać, aż te sesje zostaną rozegrane. Po każdej kolejnej sesji będę mógł pisać szerzej i więcej.

Dziś? Dziś kilka drobin, które powinny pomóc Wam stworzyć obraz Dorii na waszych sesjach.

Starożytne rody
To Imperium Dor podbijało kolejne ziemie na zachód, to jego rycerze fundowali zamki, rozwijali miasta, tworzyli historię Dominium. Bardzo ciekawym elementem pomagającym zbudować na sesji ten obraz, pozwalającym pokazać graczom to, iż Doria to fundament całego Dominium to prosty trik ze starożytnymi rodami. Polega on na tym, iż niektórzy z Bohaterów Niezależnych z Dorii, jakich spotykają gracze noszą nazwiska takie, jak nazwy miast, które gracze znają. Na przykład gracz określił na początku kampanii, że urodził się w mieście Kadarl w Ragadzie? Podczas sesji w Dorii napotka szlachcica, Amara dor Kadar. Zbierzność?, gracz spyta Doryjczyka. Mój przodek walczył na półwyspie Pazura w krucjacie w IX wieku, odpowie dor Kadar… Tak, taki zabieg pozwoli zbudować właściwą perspektywę.

Moją ojczyzną jest Dominium
Podczas odgrywania postaci Doryjczyków warto zwracać uwagę graczy na ich wypowiedzi, w których nie tylko pojawia się Doria jako ojczyzna, lecz całe Dominium jako ojczyzna. Doryjczycy stworzyli Dominium. Choć wieki temu całe te ziemie nazywały się Imperium Dor, a dziś to Dominium, Doryjczycy wciąż spoglądają na te ziemie jako na część swojej ziemi, część swojego organizmu. Dopytują się o pewne ziemie, wtrącają ciekawe uwagi – Ah, Brugia, pamiętam jak mój dziad opowiadał o kłopotach w tamym rejonie już dwa wieki temu. Nic się nie zmieniają! Doryjczycy mają inne państwa troszkę jak regiony, dziś już autonomiczne, ale jednak regiony Dorii. Szczerze się interesują ich losami, posiadają czasem zadziwiającą wiedzę na temat nawet odległych ziem – wniesioną z czasów podbijania, czy zarządzania tymi ziemiami przed laty.

Ah, ta dzisiejsza młodzież…
Dzisiejsza szlachta Dominium, zajęta coraz więcej modą, brudną polityką, balami, kupiectwem jest w Dorii traktowana jak niegrzeczne dzieci. Często z serdecznością i cierpliwością rodzica, jak dzieci którym trzeba zwrócić uwagę, by lepiej się zachowywali, przypomnieć im wartości, przypomnieć im jak należy się zachowywać. Doryjczycy mają poczucie, iż szlachta Dominium to ich wychowankowie, to ludzie, którzy byli onegdaj pod wpływem Doru, dziś wyrwali się z tych wpływów i zachowują się jak rozbrykane dzieci. Czasem należałoby je strofować, czasem dać klapsa na opamiętanie. Takie spojrzenie na Dominium i jej mieszkańców da się odczuć w rozmowach z Doryjczykami komentującymi współczesne losy Dominium.

Kolejne drobiny, dzięki którym będzie Wam – mam nadzieję – łatwiej tworzyć sesje w Dorii już wkrótce. Życzę Wam wielu udanych sesji w roku 2012. I zachęcam do dzielenia się swoimi drobinami związanymi z Dorią. Opiszmy wspólnie Dorię tak dokładnie jak tylko zdołamy!

Za oknem rozpętała się wichura. Wieje od wczoraj. Kolejne podmuchy uderzają w ściany domu, gdzieś pod dachem przemykają,  na strychu wiatr świszczy, jęczy, przypominając o wpisie na stronę Monastyru. Kolejny tuman uderza w ścianę. Jest sezon doryjski, musi wiać…

Wiatr był w Dorii od samego początku, pojawił się w pierwszych akapitach opisujących tę krainę. Nieskończone połacie pustkowi, wymarłe zamki, ruiny stanic i wiatr świszczący pomiędzy kamieniami, hulający po pustych blankach, po wieżach, trzepoczący resztkami chorągwi. Z początku był on elementem, który podbijał plastycznie tę ziemię, pozwalał podkreślić pustkę tego miejsca, lecz z czasem, wraz z kolejnymi sesjami nabierał wagi i znaczenia. W końcu stał się jednym z wyznaczników Dorii.

Tu w Dorii wiatr potrafi dąć na wiele sposobów, tu w Dorii ludzie mają wiele określeń na wiatr, tu w Dorii wiatr mówi jaki będzie dzień i jaki będzie rok, wyznacza rytm życia. Na kolejnych sesjach rodziły się kolejne sceny, w których grał rolę. Wiatr zrywał się nagle, a to przecież wspaniały symbol, znak, że coś się wydarzy, i w końcu się uspokajał, cichnął, a to z kolei znak, że nadchodzi chwila spokoju. Wiatr uderzał z wściekłością okiennicami, wiatr napierał na mury, uderzał w nie, jakby chciał zniszczyć budowlę i dopaść skrytych wewnątrz ruin graczy. Wiatr porywał słowa bohaterów, zagłuszał czasem okrzyk, czasem sprawiał, że nie dało się usłyszeć ważnych znaków, sygnałów. Innym razem niósł jakieś odległe odgłosy, niósł ostrzeżenie, czasem dźwięk alarmu, krzyk ludzi, szczekanie psów. Można tym wiatrem wiele przekazać. Wiatr rzucał drobinami w oczy, wiatr przygniatał wędrówców ku ziemi, wiatr przeszkadzał w każdej akcji, napierał na człowieka i pokazywał swoją siłę. Bywał mroźny, bywał wiosenny, ciepły, bywał wilgotny, ciężki, od jezior, pachnący wodą, był i taki suchy, ze wschodu, z pustkowi.

Jest jesień. Rano wyszedłem na dwór, spotkałem się z wiatrem, z jego siłą i mocą. Magiczne uczucie. Wyjdźcie na dwór, na silny jesienny wiatr. I wspomnijcie Dorię.