Strona po stronie: „Profesje”
Kawaler Trzewik zdał ten raport dnia 25 grudnia 2011 w temacie Mechanika, PostępyKilka miesięcy temu dokładnie omawiałem zmiany w rozdziale „Profesje” – pisałem o tym, iż wyleciały Cechy, pojawiły się Umiejętności oraz, podobnie jak przy Pochodzeniu, słowa klucze. Osoby, które ominęły tamten wpis, zapraszam do lektury. Kilka dni temu pisałem też, że ogłoszony konkurs na Profesję wprowadził dodatkowe zmiany. Dziś opiszę te właśnie zmiany.
Na konkurs przyszły 44 profesje. Pokazaliście wyraźnie jakich profesji brakowało wam w Monastyrze. Wiele z nich powtarzało się (otrzymaliśmy kilku Podróżników, kilku Szermierzy, kilku Polityków…), większość zaś – w moim odczuciu było tylko wariantami istniejących Profesji. Gdy gracz chciał u mnie grać Politykiem, wybierał profesję Emisariusza. Gdy chciał u mnie grać Szermierzem, grał Żołnierzem… Łatka, którą stosowałem od lat, nie była na stałe wpisana w mechanikę gry. Konkurs uwidocznił to bardzo jaskrawo. Czas więc na wnioski i zmiany w Monastyrze.
W Monastyrze 1.0 mieliście do dyspozycji 9 Profesji.
W Monastyrze 2.0 zaplanowałem dla Was dodatkowe 3 Profesje (Służący, Hulaka, Banita).
W Monastyrze 2.0, po przeanalizowaniu Waszych prac, przygotowałem dla Was dodatkowe 12 Profesji!
W Monastyrze 2.0 każda z Profesji otrzymuje swój wariant, alternatywną Profesję, zbliżoną charakterem, lecz jednak inną. W mechanice gry działa to tak, iż każda z podstawowych Profesji ma 2 Umiejętności. Profesja wariant jedną z tych dwóch zastępuje swoją unikalną. Poniżej lista:
Wojskowi
Oficer otrzymał wariant Kwatermistrz (dowodzi, lecz przygotowaniami do bitwy, a nie podczas bitwy)
Żołnierz otrzymał wariant Szermierz (walczy, lecz rapierem, głównie w pojedynkach, a nie w pyle bitwy)
Zwiadowca otrzymał wariant Negocjator (działa na terenie wroga, ale oficjalnie, nie w ukryciu)
Duchowni
Ksiądz otrzymał wariant Kaznodzieja (nawraca lecz nie na Karianizm, a na jego odłamy)
Inkwizytor otrzymał wariant Zabójca Deviria (walczy z Ciemnością, ale nie w duszach ludzi, a w lasach i ostępach)
Uczony otrzymał wariant Wędrowny mnich (zajmuje się nauką, ale odkrywaną z zapisków Rodian, a nie na uniwersytetach)
Dworzanie
Emisariusz otrzymał wariant Polityk (zajmuje się polityką kraju, ale w ojczyźnie, a nie na obczyźnie)
Artysta czeka na swój wariant…
Szpieg otrzymał wariant Agent policji (dba o bezpieczeństwo kraju, ale nie w wielkiej polityce, a wśród zbrodni na wysokich szczeblach)
Bez kariery
Sługa otrzymał wariant Mentor (służy bogatszemu szlachcicowi, ale mądrością, a nie piorąc spodnie)
Hulaka otrzymał wariant Podróżnik (lekkoduch, lecz z zamiłowaniem do odkrywania nowych krain)
Banita czeka na swój wariant
Jak widać brakuje jeszcze wariantów tylko dla Artysty i Banity, jeśli ktoś ma pomysł, zachęcam do podzielenia się nim. Całość nowego materiału, czyli opisy nowych Profesji zostaną opublikowane na łamach styczniowego numeru Gwiezdnego Pirata. Mam nadzieję, że zmiana z 9 Profesji w Mon 1.0 na 24 Profesje w Mon 2.0 da wam kupę nowej energii do gry.


[...] się w drugiej edycji gry. Do podręcznika trafi łącznie piętnaście nowych profesji. Zachęcamy do zapoznania się ze zmianami. Komentarzy [...]
[...] Na stronie Monastyru ukazał się kolejny wpis omawiający przebieg prac nad drugą edycją Monastyru. Najnowszy wpis poświęcony jest nowym profesjom jakie znajdą się w nowym wydaniu gry, a które trafiły do gry po rozwiązaniu konkursu na profesję. Do gry trafi dwanaście nowych profesji. [...]
[...] Na stronie Monastyru ukazał się kolejny wpis omawiający przebieg prac nad drugą edycją Monastyru. [...]
Artysta wariant Mecenas sztuki (zajmuje się sztuką, lecz jej nie tworzy, on ją wspiera)
W latach świetności opływał w złocie i przeznaczał olbrzymie sumy na rozwój sztuki. Niestety źle zainwestował i został wplątany w jakąś dworską aferę. Potem stoczył się niemal na samo dno…
Dziś odnawia swoje stare znajomości, jego szerokie kontakty pozwoliły mu rozwinąć skrzydła i znów napełnia kieszenie kordniami (najwyraźniej nie dla wszystkich był człowiekiem przegranym). Mimo wszystko nadal jest opiekunem artystów i znów będzie inwestować w nich fortunę – tylko ostrożniej.
Tak sobie myślę, że do Artysty może Mecenas? Jako osoba, która zna wielu utalentowanych ludzi, których sam wypromował itp? Do Banity nie mam pomysłu
I like it. Wchodzi.
Dla Artysty wariantem może być inżynier (również pewnego rodzaju artysta, lecz bardziej związany z technologią).
Dla Banity za wariant proponuję Rozbójnika (honorowego łotra, który walczy ze złem tego świata wykorzystując metody sprzeczne z prawem).
Banita warianty (same nazwy):
Samozwaniec
Łowca głów
Łowca skarbów
(nazwa) (również łotr, lecz taki co zabiera bogatym, a daje biednym)
Nie mam pomysłu na nazwę dla takiej profesji. Może po prostu Szlachetny łotr.
Może lepiej jakiś łowcqa nagród? Ktoś w typie szeryfa, który chwyta innych banitów, działa samotnie, trochę a’la łowca czarownic z warhammera.
Banita:
Rebeliant/Buntownik/ – Jeśli władza skazała kogoś takiego jak ty, znaczy że jest niesprawiedliwa, a obalenie jej będzie przysługą dla kraju i ludu.
Co powiesz na opcje dla banity Buntownik/Rewolucjonista?
Człowiek, który nie został wygnany przez władze lecz ktoś, kto się tej władzy wyżek jako nie godniej dla jego ojczyzny. W przeciwieństwie do Banity, który ukrywa się przed władzą obawiając się własnego cienia. Buntownik ma za sobą grupę wspierających go ludzi i zamiast obawiać się władzy on stanowi dla niej zagrożenie. Choć owszem wyznaczono za jego głowę sporą nagrodę to mimo wszystko nie uciekł z kraju tylko wciąż tam jest i dalej walczy. Może nawet jego osobowość nie jest do końca znana, bo za dnia jest zwykłym szlachcicem, a w nocy spotyka się z sobie podobnymi, którzy planują przewrót u władzy, bo uważają, że ta odeszła od ideałów.
Też od razu dla Banity przyszedł mi do głowy buntownik, choćby dla Eskryjczyków czy Bardańczyków.
Zorro w klimacie Monka? Ciekawie.
Może inaczej:
Buntownik (wariant Banity) – człowiek sprzeciwiający się władzy lub porządkowi, ale nadal dysponujący przywilejami, prawami i majętnosciami. Zachowuje pozycję dzięki rozwadze, wpływom, lub sile, ale jest w konflikcie z potężniejszymi wrogami i pilnować się musi na każdym kroku;
przykłady filmowe: Sir Thomas More („Oto jest głowa zdrajcy”), Henryk z Nawarry („Królowa Margot”), w wersji negatywnej Templariusze („Królestwo Niebieskie”).
Buntownik/Rewolucjonista – nazwa sugeruje chęć wprowadzenia zmian, kruszenia porządku, odrzucanie czegoś istniejącego. Ale przecież taka postać mogłaby właśnie stać w opozycji wobec buntów i rewolucji – jako obrońca przemijających zasad i obyczajów. Może więc lepiej by pasowało określenie Dysydent (niezgadzający się).
Ja się zastanawiam, czy dla Banity dobrym odgałęzieniem nie jest Bękart lub Czarna Owca w Rodzinie. Nadal szlachcic, ale bez wsparcia rodziny, może nawet wygnany z własnych ziem, za to podróżujący, być może pod przybranym nazwiskiem. Trochę kojarzący się z Hrabią Monte Christo, ktoś kto nie może ujawnić swoich prawdziwych korzeni.
Łowca głów mógłby być bardziej Łowcą nagród. W końcu za zabicie infamisa niejednemu odpuszczano i jego własne zbrodnie.
Ment żaden zorro, zorro to był jeden facet, który działał sam w pojedynkę mi tutaj chodzi o kogoś z zapleczem, znajomościami i popraciem.
KRed to już by zależało od historii, ale ogólnie właśnie o coś takiego mi chodzi człowiek, który ma jakąś siłę i poparcie społeczne i polityczne, w walce z silniejszym rywalem politycznym, nie koniecznie z samym królem. Może to być szlachcic sprzeciwiający się hrabiemu na mniejszym regionie. A to czy będzie to sprzeciwianie się jawne czy z ukrycia lub nawet wygnania to będie zależało od historii. Nie mniej jednak nie ma to być człowiek pokoroju zorra samotnie walczącego ze złem tylko raczej ktoś z zapleczem przynajmniej robin hooda czyli sporą grupą ludzi popierających go lub przynajmniej będących przychylnym na tyle, że nie wydadzą milicji.
Grazia rzeczywiście dysydent czy Opozycjonista może rzeczywiście lepiej oddawać to, co miałem na myśli niż buntownik.
Sugeruję też grupę „bez kategorii” nazwać jakoś nie wiem „Ludzie z marginesu” „Wyrzutki” czy „Wielcy przegrani”, co by można było też się do nich odnosić jakoś. Bo mają cechy wspólne bycie sługą, hulaką czy banitą to naprawdę upadek tego czym szlachcic był kiedykolwiek więc coś ich łączy w jedną kategorię.
Łowcą nagród czy łowcą głów jestem dość przeciwny, brzmi za bardzo Warhammerowo i jakoś nie widzę tego zawodu jako aż tak popularnego w Dominium jak był w Starym Świecie. Owszem bohaterowie graczy złapią łotra od czasu do czasu ale nie będzie to raczej główna oś kampanii, że gracze jeżdżą od miasta A do B i w karczmie pytają kogo trza utłuc lub złapać.
Kolejny krok w dobrym kierunku może się powtórzę ale im więcej możliwości zabawy tym lepiej.
„Mecenas” miłe zaskoczenie jak pierwszy raz zobaczyłem że artysta czeka to pomyślałem że będzie to problem.
Rewolucjonista/ Buntownik/Dysydent to ostatnie brzmi najlepiej podoba mi się to co piszą Grazia (opozycja do banity wspieranie starego/przemijającego porządku) i Feniks.
Łyżka dziegciu. Wiem że podręcznik nie jest z gumy i żałuję tego co wyleci (czymkolwiek by owo coś nie było).
Dalej cisza na temat rycerstwa czy ludzi morza, ale biorąc pod uwagę ilość możliwości da się z tego zawsze coś wykroić (taki Szermierz/Duelista/Zwadźca to dobry materiał na rycerza, podróżnik zostać może odkrywcą ect.).
[...] zamiany, czego można się spodziewać w temacie 15 nowych profesji systemu. Więcej informacji TUTAJ. źródło: Monastyr [...]
Myślę, że gdzieś trzeba było przyciąć, choć jeżeli ta edycja wypali lepiej niż edycja pierwsza to może pojawią się w dodatkach.
Banita wariant Wygnaniec / Buntownik / Rebeliant (również łotr, lecz nie skazany na stracenie, a jedynie wypędzony za granice państwa i pozbawiony praw oraz majątku).
Ongiś pełen własnych idei omal nie dopiołem swego. Ileż można było stać bezczynnie i patrzeć jak upadają najwyższe wartości. Jak ludzie przestają warzyć słowa, a kupcy i bankierzy przejmują stery władzy, jak giną niewinni z powodu nadmiernego fanatyzmu inkwizycji. Co to za kraj gdzie kupić można każdego? Gdzie tu honor i godność, a gdzie sprawiedliwość ?
…zabrakło tak niewiele, a jednak od dawna planowany przewrót u władzy się nie powiódł. Ponieważ miałem wielu zwolenników, a wśród nich także i ludzi o wielkich wpływach umożono moją śmierć, jednak odebrano mi wszystko i na zawsze wygnano za granice państwa. Mimo to nie poddam się dopóty, dopóki mój kraj nie wróci do dawnego porządku.
def.
„Rozróżniano banicję główną, czyli bezpowrotne wygnanie połączone z utratą praw, orzekaną za zdradę kraju, króla i za zabójstwo (wtedy banicie groziła kara śmierci, oraz banicję mniejszą, orzekaną za niewykonanie postanowień sądu, a polegającą na wygnaniu banity z określonego terytorium i pozbawieniu go praw oraz majątku. W razie powrotu groziła mu kara wieży.”
1) Teraz rodzi się pytanie czy każdy monastyrowy Banita jest skazany na stracenie i żyje w obawie przed własnym cieniem. Czy jest poszukiwany, a za jego głowę wyznaczono okrągłą sumkę ?
Jeżeli NIE to profesja którą opisałem chyba nie ma racji bytu. Oczywiście mogę się mylić.
2) Wg mnie najbardziej monastyrową nazwą z pośród wszystkich jakie się się tu pojawiły jest Buntownik. Pasuje do pozostałych profesji i nie kojarzy się z młotkiem tak jak np. Łowca nagród.
3) Pomysł na opis profesji nie wyszedł ode mnie – zrodził się tu w komentarzach, a ja dołożyłem swoje 3 grosze – kłaniam się autorom pomysłów.
Opis jest niezły i klimatyczny mi osobiście się bardzo podoba.
Dodałbym na koniec tego opisu coś w stylu.
„Przegraliśmy, lecz to nie znaczy, że nasza walka jest zakończona, wciąż w wielu z nas tli się nadzieja na odbudowanie tego co utracone. Dziś może nie mam takich wpływów lecz wciąż zostało mi kilku przyjaciół i spora rzesza sprzyjających naszej sprawie ludzi”
Tak, żeby pokazać, że ten człowiek ma wyższe wpływy niż banita – skazaniec na śmierć za np morderstwo.
Ad 2 zgadzam się, że wszelcy łowcy nagród to fatalne nazwy.
Na koniec do Ignacego. Trzewik przemyślcie jeszcze jakąś lepszą nazwę dla Zabójcy Deviria bo mi od razu się skojarzył z młotkowym Zabójcą Demonów. Może jakiś Pogromca Ciemności czy Templariusz?
Co do alternatywnego Banity oba pomysły wydają mi się być dobre, nośne i grywalne. Zastanawiam się czy nie dało by się jakoś scalić łowcy głów i dysydenta. Chociaż tu wiedzę bardziej szansę dla Vigilante (Mściciela) jako buntownika i łowcy głów w jednym. Było by z tego coś jak Roshak, Batman, Punisher czy wspomniany wcześniej Zorro.
Co do nazwy „zabójca demonów”. A może zamiast warhammerowego Slayera, tłumaczonego u nas na zabójcę, pogromca albo bardziej Wodziarsko Hunter (Łowca)?
Oddaję głos na Rewolucjonistę, szczególnie, że będziemy chcieli w Dominium troszeńke zamieszać i pokazać kilka ruchów społecznych, które się gotują w panstwach.
Wielkie dzięki za udział w debacie i pomoc!
Łał. No to będzie się działo…
I znowu bolszewicy będą Carat będą obalać!
Ale to też może być ciekawa droga, tym bardziej przy konspiracji.
Motyw diabła (Bułhakow) w polityce:
Buntownicy niczym Konrad/Kordian (czy Gustaw) gotowi układać się z diabłem byle tylko poprawić los swego kraju.
Albo nawet organizacje powstałe z inspiracji devira (wewnętrzne kręgi wtajemniczenia)
Korzystając jeszcze z okazji, chciałbym powiedzieć, że brakuje mi bardzo „czarnych archetypów”. Łotrów, zabójców, czarodziei itd. Coś podobnego można było znaleźć w 2 części Dzikich Pól.
Również proszę o zmianę nazwy „Zabójca deviria” na Templariusz lub coś w ten deseń. Lepiej brzmi, bardziej pasuje do konwencji, nie trąci Warhammerem.
Jak czytałem o banicie bez wariantu to do głowy przyszło mi tylko „wyklęty z dworu”, człowiek, który nie jest wyklęty prawnie ze społeczeństwa, ale ciągle nie jest mile widziany gdziekolwiek.
Taki koncept Banity, jako Rewolucjonisty lub Dysydenta dużo bardziej mi się podoba i pasuje według mnie do Monastyru, niż kryjący się po lasach i jaskiniach łotrzyk, którego życie zmusiło do okradania innych. Jako system dark fantasy Mon obfituje w różnorakie niesprawiedliwości, wykorzystywanie innych, nadużywanie władzy itp. do tego jest prawie bezwzględnie ekspansyjne Cesarstwo (we wcześniej podbitych krajach, mimo pozornej stabilizacji na pewno rodzi się wielu zbuntowanych, a państwa takie jak Ostia, Hamrad, Mergad i oczywiście Doria mogą stanowić dla nich wsparcie), w Tylos też pewnie są buntownicy, tak samo w płonącej Ragadzie,a tak na prawdę w każdym państwie jest ktoś, komu się coś nie podoba w danym ustroju, chcą obalić obecną władzę itd.
Zamiast Rewolucjonisty [słowo to weszło do powszechnego użytku raczej w okolicach wieku XVI, czy nawet XVIII, nie w wieku XVI i, co warto zaznaczyć oznacza albo uczestnika już trwającej rewolucji (tu bierzemy czynnik formalny, jakim jest partycypacja w wydarzeniu, więc nie powinno to służyć na określenie profesji postaci - bo takim rewolucjonistą może być zarówno Oficer, Szpieg, jak i piekarz) lub "zwolennik radykalnych zmian w jakiejś dziedzinie" (za SJP PWN). Trudno w świecie poddanym sztywnym kanwom religijnym mówić o rewolucjonizmie we współczesnym charakterze - jako ofensywie wobec nurtu społecznego] dałbym Rebelianta [jeżeli klasa będzie zmierzać do osoby czynnie walczącej z władzą] lub Wywrotowca - osoby, która dąży do przewrotu społecznego właśnie poprzez działania społeczne i intelektualne, niezależnie od tego, czy w okolicy trwa właśnie przewrót lub rewolucja. Wywrotowiec działa na rzecz przewrotu, rewolucjonista w niej uczestniczy. Słowo Wywrotowiec odpowiada też bardziej klimatowi epoki, wtedy nikt o rewolucjach raczej nie mówił.
A o jakim wieku myślisz pisząc o Monastyrze? Bo nam przy wierze (katedry Rodian i KKP -tj. Kościół Kocha Progres ) wyszło nam całe spektrum od zmierzchu średniowiecza (Doria) aż po rządy absolutystyczne (Kord). Pieśnią przyszłości zaś pozostają postępujące za nimi rewolucje przemysłowa i stanowa (zwana również francuską). Już sam przyśpieszony rozwój może być zarzewiem buntu:
a) w imię postępu (rewolucja przemysłowa, frankreich)
b) w imię przemijających wartości.
Specyficzne warunki Monastyru to również brak kolonii i wieczna wojna z Dewira. Bo o ludności krain podbitych przez Dorię a dalej Kord (wiosna ludów) z grzeczności zapomnę.
Wywrotowiec brzmi trochę tak jak gdyby jegomość miał problem z utrzymaniem pionu. Rebelianci to byli w Star Warsach. Tak więc może realizm Encyklopedii powinien ustąpić przed jasnością przekazu/funkcjonalnością?