Także i gracze, którzy wraz ze mną testują Monastyr 2.0 czytają monastyrowy blog. Siłą rzeczy nie mogę tu więc pisać o tych doryjskich pomysłach i smaczkach, które jeszcze na sesji się nie pojawiły, które przygotowałem, by ich zaskoczyć i zadziwić na sesjach. Musimy poczekać, aż te sesje zostaną rozegrane. Po każdej kolejnej sesji będę mógł pisać szerzej i więcej.

Dziś? Dziś kilka drobin, które powinny pomóc Wam stworzyć obraz Dorii na waszych sesjach.

Starożytne rody
To Imperium Dor podbijało kolejne ziemie na zachód, to jego rycerze fundowali zamki, rozwijali miasta, tworzyli historię Dominium. Bardzo ciekawym elementem pomagającym zbudować na sesji ten obraz, pozwalającym pokazać graczom to, iż Doria to fundament całego Dominium to prosty trik ze starożytnymi rodami. Polega on na tym, iż niektórzy z Bohaterów Niezależnych z Dorii, jakich spotykają gracze noszą nazwiska takie, jak nazwy miast, które gracze znają. Na przykład gracz określił na początku kampanii, że urodził się w mieście Kadarl w Ragadzie? Podczas sesji w Dorii napotka szlachcica, Amara dor Kadar. Zbierzność?, gracz spyta Doryjczyka. Mój przodek walczył na półwyspie Pazura w krucjacie w IX wieku, odpowie dor Kadar… Tak, taki zabieg pozwoli zbudować właściwą perspektywę.

Moją ojczyzną jest Dominium
Podczas odgrywania postaci Doryjczyków warto zwracać uwagę graczy na ich wypowiedzi, w których nie tylko pojawia się Doria jako ojczyzna, lecz całe Dominium jako ojczyzna. Doryjczycy stworzyli Dominium. Choć wieki temu całe te ziemie nazywały się Imperium Dor, a dziś to Dominium, Doryjczycy wciąż spoglądają na te ziemie jako na część swojej ziemi, część swojego organizmu. Dopytują się o pewne ziemie, wtrącają ciekawe uwagi – Ah, Brugia, pamiętam jak mój dziad opowiadał o kłopotach w tamym rejonie już dwa wieki temu. Nic się nie zmieniają! Doryjczycy mają inne państwa troszkę jak regiony, dziś już autonomiczne, ale jednak regiony Dorii. Szczerze się interesują ich losami, posiadają czasem zadziwiającą wiedzę na temat nawet odległych ziem – wniesioną z czasów podbijania, czy zarządzania tymi ziemiami przed laty.

Ah, ta dzisiejsza młodzież…
Dzisiejsza szlachta Dominium, zajęta coraz więcej modą, brudną polityką, balami, kupiectwem jest w Dorii traktowana jak niegrzeczne dzieci. Często z serdecznością i cierpliwością rodzica, jak dzieci którym trzeba zwrócić uwagę, by lepiej się zachowywali, przypomnieć im wartości, przypomnieć im jak należy się zachowywać. Doryjczycy mają poczucie, iż szlachta Dominium to ich wychowankowie, to ludzie, którzy byli onegdaj pod wpływem Doru, dziś wyrwali się z tych wpływów i zachowują się jak rozbrykane dzieci. Czasem należałoby je strofować, czasem dać klapsa na opamiętanie. Takie spojrzenie na Dominium i jej mieszkańców da się odczuć w rozmowach z Doryjczykami komentującymi współczesne losy Dominium.

Kolejne drobiny, dzięki którym będzie Wam – mam nadzieję – łatwiej tworzyć sesje w Dorii już wkrótce. Życzę Wam wielu udanych sesji w roku 2012. I zachęcam do dzielenia się swoimi drobinami związanymi z Dorią. Opiszmy wspólnie Dorię tak dokładnie jak tylko zdołamy!

Zachęcam wszystkich do lektury grudniowego numeru Gwiezdnego Pirata. Włożyliśmy w niego wiele pracy, ma blisko 70 stron, a jedną z perełek tego numeru jest świetne opowiadanie Piotra Giemzy-Popowskiego w dziale Monastyru! Zachęcam do lektury, życzę udanego nowego roku i zapraszam do współtworzenia Gwiezdnego Pirata. Numer znajdziecie w tym miejscu!

Dzięki wsparciu fanów i bardzo ciekawej burzy mózgów został zakończony proces kompletowania profesji do Monastyru. Do podręcznika trafiają Mecenas, jako wariant profesji Artysty oraz Rewolucjonista, jako wariant profesji Banity. Tym samym w nowej edycji Monastyru zamiast 9 profesji (jak dotąd) będą 24 profesje!

Kilka miesięcy temu dokładnie omawiałem zmiany w rozdziale „Profesje” – pisałem o tym, iż wyleciały Cechy, pojawiły się Umiejętności oraz, podobnie jak przy Pochodzeniu, słowa klucze. Osoby, które ominęły tamten wpis, zapraszam do lektury. Kilka dni temu pisałem też, że ogłoszony konkurs na Profesję wprowadził dodatkowe zmiany. Dziś opiszę te właśnie zmiany.

Na konkurs przyszły 44 profesje. Pokazaliście wyraźnie jakich profesji brakowało wam w Monastyrze. Wiele z nich powtarzało się (otrzymaliśmy kilku Podróżników, kilku Szermierzy, kilku Polityków…), większość zaś – w moim odczuciu było tylko wariantami istniejących Profesji. Gdy gracz chciał u mnie grać Politykiem, wybierał profesję Emisariusza. Gdy chciał u mnie grać Szermierzem, grał Żołnierzem… Łatka, którą stosowałem od lat, nie była na stałe wpisana w mechanikę gry. Konkurs uwidocznił to bardzo jaskrawo. Czas więc na wnioski i zmiany w Monastyrze.

W Monastyrze 1.0 mieliście do dyspozycji 9 Profesji.

W Monastyrze 2.0 zaplanowałem dla Was dodatkowe 3 Profesje (Służący, Hulaka, Banita).

W Monastyrze 2.0, po przeanalizowaniu Waszych prac, przygotowałem dla Was dodatkowe 12 Profesji!

W Monastyrze 2.0 każda z Profesji otrzymuje swój wariant, alternatywną Profesję, zbliżoną charakterem, lecz jednak inną. W mechanice gry działa to tak, iż każda z podstawowych Profesji ma 2 Umiejętności. Profesja wariant jedną z tych dwóch zastępuje swoją unikalną. Poniżej lista:

Wojskowi
Oficer otrzymał wariant Kwatermistrz (dowodzi, lecz przygotowaniami do bitwy, a nie podczas bitwy)
Żołnierz otrzymał wariant Szermierz (walczy, lecz rapierem, głównie w pojedynkach, a nie w pyle bitwy)
Zwiadowca otrzymał wariant Negocjator (działa na terenie wroga, ale oficjalnie, nie w ukryciu)

Duchowni
Ksiądz otrzymał wariant Kaznodzieja (nawraca lecz nie na Karianizm, a na jego odłamy)
Inkwizytor otrzymał wariant Zabójca Deviria (walczy z Ciemnością, ale nie w duszach ludzi, a w lasach i ostępach)
Uczony otrzymał wariant Wędrowny mnich (zajmuje się nauką, ale odkrywaną z zapisków Rodian, a nie na uniwersytetach)

Dworzanie
Emisariusz otrzymał wariant Polityk (zajmuje się polityką kraju, ale w ojczyźnie, a nie na obczyźnie)
Artysta czeka na swój wariant…
Szpieg otrzymał wariant Agent policji (dba o bezpieczeństwo kraju, ale nie w wielkiej polityce, a wśród zbrodni na wysokich szczeblach)

Bez kariery
Sługa otrzymał wariant Mentor (służy bogatszemu szlachcicowi, ale mądrością, a nie piorąc spodnie)
Hulaka otrzymał wariant Podróżnik (lekkoduch, lecz z zamiłowaniem do odkrywania nowych krain)
Banita czeka na swój wariant

Jak widać brakuje jeszcze wariantów tylko dla Artysty i Banity, jeśli ktoś ma pomysł, zachęcam do podzielenia się nim. Całość nowego materiału, czyli opisy nowych Profesji zostaną opublikowane na łamach styczniowego numeru Gwiezdnego Pirata. Mam nadzieję, że zmiana z 9 Profesji w Mon 1.0 na 24 Profesje w Mon 2.0 da wam kupę nowej energii do gry.

Wokół profesji Banity zagotowało się, aż miło. Pod wpisem aktualnie znajduje się 29 komentarzy. Ponieważ boję się, że jeden z nich – szczególnie ciekawy – mógłby utonąć w gorącej debacie, pozwalam sobie przekleić go jako osobny wpis. Autorem komentarza jest Michał Pępek.

Banita nie jest profesją?
Osobiście patrzę na profesję jako na pewien archetyp postaci, którym rzeczywiście najczęściej jest wykonywany przezeń zawód, jednak nie zawsze. Profesja to coś, czym zajmujesz się na co dzień, Twoja rutyna, pole, w którym najpełniej się realizujesz.

Czy poszukiwany emisariusz nie jest banitą? Czy skazany żołnierz nie zasługuje na to miano? Wg mnie są banitami, ale nie Banitami z profesji. Już wyjaśniam – jeśli patrzeć na profesję jako synonim zawodu to nawet podręcznikowe propozycje nie trzymają się kupy. Czy agaryjski oficer po złożeniu ślubów zakonnych jest mnichem? Tak – mnichem, ale nie Mnichem z profesji, wciąż pozostaje Oficerem. Można długo wyliczać analogie – czy artysta nie może być Hulaką? Czy żołnierz nie może być Sługą? Czy duchowny nie może pozostać dyplomatycznym Emisariuszem?

Banita to archetyp dla ludzi, których codziennością jest życie wygnańca. To bardańscy partyzanci, to kordyjscy przeciwnicy cesarza, to nie podzielający religijnego fanatyzmu heretycy z Kary. To także wszelkie ofiary spisków, niewygodni ludzie odarci z dawnej sławy, winni bądź niewinni skazańcy. Mogą mieć przeróżne tytuły, tak kościelne jak szlacheckie czy wojskowe, ale polem, w którym się realizują nie jest wojna, dwór ani ambona. Ich polem jest szeroko pojęty świat poza tym wszystkim. I właśnie realizacja na tym polu według mnie przesądza o przynależności do profesji Banita.

Banita jest nie-monastyrowy?
Czy bycie banitą jest poza kanonem Monastyru? Przecież motyw szlachetnego łotra to jeden ze sztandarowych romantycznych motywów (a na romantyzmie Monastyr stoi)! Mam nadzieję, że nie zrozumieliście banity jako zwyczajnego typa spod ciemnej gwiazdy. To nie łotrzyk z D&D, nie hiena cmentarna czy inny szczurołap. Panowie, wciąż mówimy o szlachcicach…

Po pierwsze, nikt tu nie myśli o zbirach i złoczyńcach. Przypomnijcie sobie, że gramy postaciami po upadku, wstającymi z kolan, postaciami, które popełniły błędy. Niektóre z nich kończą się wyrokiem, to jedna z podręcznikowo opisanych tajemnic. Każda postać ma jakąś skazę. Szlachetny zbrodniarz to dla mnie jeden z najbardziej typowych monastyrowych konwencji.

Zresztą, jest też druga opcja. Banicja może nie być skutkiem słabości, a wręcz przeciwnie – wytrwałości. Postaci Monastyru odstają od świata w którym żyją. Są niewygodni dla im współczesnych, nie przystają do obecnych warunków. A zmieniający się świat próbuje się przed nimi bronić – gramy również postaciami niezrozumianymi, odtrąconymi przez swoje ideały. Nie widzę powodu, dla którego szlachetny rycerz miałby nie podać ręki skazańcowi, gdy jego zbrodnią nie było morderstwo z zimną krwią, a opór przed zmieniającym się porządkiem, obrona swych wartości, które nie zawsze pozostają w zgodzie z obowiązującym prawem. Tak, widzę od groma monastyrowych postaci wpisujących się w ten opis, zdaje się, że nawet samo Przebudzenie o nich wspomina.

Po drugie, według mnie Przebudzenie to drogowskaz, nie ogrodzenie. Jeśli traktować je jako granice Monastyrowych postaci, to połowa materiału w podręczniku jest do wywalenia i pozostaje nam tworzenie jedynie doryjskich rycerzy. Mamy wszak wymuskanych i sprawnie lawirujących w słowach Cynazyjczyków, ponurych Ragadańczyków o okrutnym spojrzeniu, mamy nordyjskich panów, posyłających podbitych Bardńczyków do głębokich kopalń, mamy możliwość gry czarodziejem, mamy opcję młodego człowieka. Wszyscy z pozoru nie pasują do Przebudzenia, ale odpowiednio przygotowani mają w sobie coś, co pozwala im nie wybić się z kanonu. Z pozoru złe postacie mogą pozostać szlachetne. Ba, twierdzę, że takie są najciekawsze.

Na konkurs na nową profesję do Monastyru nadesłano rekordową ilość czterdziestu czterech propozycji. Morze prac i pomysłów. Jak wspominałem w zeszłym tygodniu, dzięki temu konkursowi nie tylko Monastyr 2.0 zdobył jedną brakującą profesję, lecz wydarzyło się i więcej – Wasze prace pokazały czego w grze brakuje, co uważacie za niezbędne. Dzięki temu w rozdziale o Profesjach nastąpiły dodatkowe, nieplanowane przed ogłoszeniem konkursu zmiany, które dokładnie omówię w przyszłym tygodniu. Dziś podsumujmy konkurs!

Zwycięzcą  konkursu został Michał Pępek. Wyróżnienia otrzymali Jakub Nowosad, Jakub Bartoszewski oraz Michał Kubiak. Zwycięzca otrzyma podręcznik do Monastyru 2.0. Wyróżnieni otrzymają wybrany przez siebie dodatek do Monastyru.

Zarówno zwycięzka praca, jak i pozostałe trzy wyróżnione opisywały wariacje jednego pomysłu – Banity, Skazańca, czy Infamisa, osoby, która kariery żadnej w życiu nie zrobiła, bo od lat jedynym jej zajęciem jest ukrywanie się przed prawem, życie poza nawiasem społeczeństwa, w cieniu, wśród przestępców i ludzi marginesu. Autorzy wyróżnionych prac oczywiście odwoływali się do klasycznego motywu hrabiego Monte Cristo, człowieka, który powraca do życia po latach spędzonych w więzieniu, czy też w ukryciu, gdzieś w lasach lub w innej części Dominium. Postać to monastyrowa, tragiczna, niejednoznaczna, ma swą tajemnicę, ma ciężkie lata za sobą, ma też i coś do udowodnienia światu. Wspaniale wpisuje się w charakter rozgrywki.

Gratuluję zwycięzcom, dziękuję wszystkim za udział w konkursie i – jeszcze raz zwrócę na to uwagę – dzięki tym 44 nadesłanym profesją odmieniliście Monastyr. Jak odmieniliście, opowiem już za tydzień, tymczasem dziś przedstawiam pierwszą wersję opisu nowej profesji na potrzeby podręcznika i od razu zachęcam do włączenia jej do swoich sesji i przygód.

Banita

To, czyś jest winny nie ma znaczenia. Nikogo to nie interesuje. Okrzykniętyś winnym, skazany na lata więzienia, wyrok już zapadł. Na dworach zawrzało od plotek i domysłów, zagościłeś w jednej chwili na każdym bez mała balu, a ten słyszał, żeś dewiant, a ten widział cię późną nocą w dokach, a tamten słyszał, żeś zdradzał żonę…

Szybko jednak zniknąłeś. Nikt więcej się nie interesuje, nikt nie pyta o prawdę, o to co z tobą, gdzieś trafił, czy słusznieś skazany, czy jest dla ciebie szansa na powrót na salony, czy winy odkupisz, czyś na więzienie zasłużył, czy jeszcze kto kiedykolwiek o tobie usłyszy…

Wymazany z historii, na zawsze. Koniec.

Koniec zawsze taki sam, człowiek w jednej chwili znika z życia swoich bliskich.

Początek? Początek zaś jest zawsze różny. Ten popełnił przestępstwo, tamten też przecież, choć w dobrej wierze, zabił człowieka, lecz miał więcej niż wystarczające powody. Ten oskarżony niesłusznie, a ten padł ofiarą spisku. Tego zamkną w lochu na piętnaście lat, tamten ucieknie spod stryczka w przeddzień egzekucji. Ten rozpłynie się w powietrzu i słuch po nim zaginie, a tamten powróci i zacznie prześladować tych, co go skazali. Ten ucieknie z kraju i pod przybranym nazwiskiem zechce rozpocząć nowe życie, tamten rozsiądzie się w lasach opodal i będzie nękał ludzi, którzy się od niego odwrócili…

Nie masz jednej historii dla banity. Każda jest inna. Los każdemu szykuje co innego.

Co szykuje tobie? Cokolwiek to będzie, na pewno na łożu śmierci nie powiesz, żeś miał lekkie życie.

Nadesłane prace na konkurs na Profesję do Monastyru to bardzo ciekawa lektura. Raz, że przesłaliście wiele fajnych pomysłów, dwa, że konkurs wyraźnie pokazuje czego Wam w Monastyrze brakowało, trzy, że pokazuje też, które elementy świata Monastyru źle opisaliśmy w podręczniku…

Ostateczną ocenę prac i wybór zwycięzcy zostawiam na przyszły tydzień (choć przyznaję, że mam już swoje bardzo mocne typy). Omówienie tego czego Wam w Monastyrze najbardziej brakowało i jakie rozwiązanie w Monastyrze 2.0 zostanie wprowadzone, by problemowi zaradzić także znajdzie się na stronie w kolejnych wpisach. Dziś skupię się na tym trzecim efekcie konkursu – opowiem o tym, o czym najwyraźniej nie udało nam się dość jasno opowiedzieć w podręczniku – o roli Kościoła w Dominium.

Na konkurs przyszło bardzo dużo prac opisujących naukowców, uczonych, medyków, odkrywców, inżynierów – i bardzo często pisaliście mniej więcej tak: „To ludzie łaknący wiedzy, postępu, wyrywający się z okowów nauk Kościoła, idący wbrew temu co Kościół zapisał w księgach i czego uczy…”

Tak nie jest. W Monastyrze instytucja Kościoła siłą rzeczy przypomina nasz Europejski Kościół (ze względu na to, by rzecz była prosta do odgrywania, do wyobrażenia sobie na sesji, by nie tworzyć niepotrzebnie udziwnień tam, gdzie są zbyteczne). Jednak Kościół Dominium różni się w dwóch zasadniczych kwestiach od tego co znamy z naszego świata.

1. Religia Dominium to nie jest religia miłosierdzia. Pierwsze przykazanie mówi o zabijaniu Deviria.

2. Kościół jest instytucją postępową, naukową, walczącą z zaciemnieniem, łaknącą postępu.

Przed czasami Proroka świat był zamieszkany przez ciemny lud, zniewolony przez demony. Prorok uwolnił umysł z okowów i wyzwolił ludzi. Wolność umysłu, wolność człowieka, to najważniejsze czego nauczał Prorok. Jego pierwszy syn walczył z Deviria, jego potomkowie odpowiadali za spełnianie pierwszego przykazania. Podczas gry drugi syn i jego potomkowie (obecnie Papież) rozwijali umysł, naukę, postęp.

Kościół Dominium w tej kwestii nie ma nic wspólnego z naszym europejskim Kościołem palącym tych, którzy twierdzili, że ziemia jest okrągła!

Zabobony, dawne wierzenia to Valdor. Czym Dominium walczy z Valdorem? Muszkietami. Armatami. Gdyby tylko ludzie Papieża zdołali wymyślić CKM, Papież byłby w siódmym niebie. Z Valdorem walczy się tym, co naukowcy potrafią wymyślić. Agaria wystawia szeregi armat, Kord maszeruje na północ zwartymi regimentami muszkieterów – Kościół kocha postęp.

Brak postępu zepchnął Dorię na kraniec. Postęp wysunął  Kord na czoło Dominium. Tego uczył Prorok.

Najwyraźniej nie było to dość jasno powiedziane w podręczniku do Monastyru. W nowej edycji będzie cały rozdział poświęcony religii i tam wyraźnie będzie przedstawione – religia Dominium, nauki Proroka to poszukiwanie postępu i rozwoju, to odczytywanie z Rodiańskich katedr zapisków o niezwykłych urządzeniach, to nauka o tym, jak budować tak wspaniałe budowle, jak tworzyć broń do zniszczenia deviria…

Być może profesja Mnich z podręcznika podstawowego do Monastyru powinna była nazywać się Uczony… Cóż, o wnioskach po konkursie i o tym, jak system profesji ostatecznie wygląda w drugiej edycji Monastyru opowiem w przyszły weekend.

P.S. Dziękuję za aktywny udział w komentarzach na www.

P.S.2. Dziękuję za nadesłane materiały związane z Dorią. Będą z tego ciekawe teksty na naszą www oraz do Gwiezdnego Pirata. Proszę o więcej!

Za oknem rozpętała się wichura. Wieje od wczoraj. Kolejne podmuchy uderzają w ściany domu, gdzieś pod dachem przemykają,  na strychu wiatr świszczy, jęczy, przypominając o wpisie na stronę Monastyru. Kolejny tuman uderza w ścianę. Jest sezon doryjski, musi wiać…

Wiatr był w Dorii od samego początku, pojawił się w pierwszych akapitach opisujących tę krainę. Nieskończone połacie pustkowi, wymarłe zamki, ruiny stanic i wiatr świszczący pomiędzy kamieniami, hulający po pustych blankach, po wieżach, trzepoczący resztkami chorągwi. Z początku był on elementem, który podbijał plastycznie tę ziemię, pozwalał podkreślić pustkę tego miejsca, lecz z czasem, wraz z kolejnymi sesjami nabierał wagi i znaczenia. W końcu stał się jednym z wyznaczników Dorii.

Tu w Dorii wiatr potrafi dąć na wiele sposobów, tu w Dorii ludzie mają wiele określeń na wiatr, tu w Dorii wiatr mówi jaki będzie dzień i jaki będzie rok, wyznacza rytm życia. Na kolejnych sesjach rodziły się kolejne sceny, w których grał rolę. Wiatr zrywał się nagle, a to przecież wspaniały symbol, znak, że coś się wydarzy, i w końcu się uspokajał, cichnął, a to z kolei znak, że nadchodzi chwila spokoju. Wiatr uderzał z wściekłością okiennicami, wiatr napierał na mury, uderzał w nie, jakby chciał zniszczyć budowlę i dopaść skrytych wewnątrz ruin graczy. Wiatr porywał słowa bohaterów, zagłuszał czasem okrzyk, czasem sprawiał, że nie dało się usłyszeć ważnych znaków, sygnałów. Innym razem niósł jakieś odległe odgłosy, niósł ostrzeżenie, czasem dźwięk alarmu, krzyk ludzi, szczekanie psów. Można tym wiatrem wiele przekazać. Wiatr rzucał drobinami w oczy, wiatr przygniatał wędrówców ku ziemi, wiatr przeszkadzał w każdej akcji, napierał na człowieka i pokazywał swoją siłę. Bywał mroźny, bywał wiosenny, ciepły, bywał wilgotny, ciężki, od jezior, pachnący wodą, był i taki suchy, ze wschodu, z pustkowi.

Jest jesień. Rano wyszedłem na dwór, spotkałem się z wiatrem, z jego siłą i mocą. Magiczne uczucie. Wyjdźcie na dwór, na silny jesienny wiatr. I wspomnijcie Dorię.

W najbliższych tygodniach rozpoczynamy kolejną porcję testów Monastyru 2.0. Tym razem kampania będzie toczyć się w Dorii. Zbieram materiały, notuję pomysły, ponownie wczytuję się w materiały, i te opublikowane w podręczniku i te inne, te które pozostały na moim dysku i nie trafiły ostatecznie do podręcznika.

Wraz z prowadzeniem kampanii będę pisał na stronie o Dorii. Zachęcam Was do przysyłania na mój email portal@wydawnictwoportal.pl swoich materiałów o Dorii. Czekam na pomysły na miejsca, postacie, na pomysły na przygody, czy wręcz całe scenariusze, na wspomnienia z Waszych sesji, które toczyły się w Dorii i wszystko inne co macie w sercach lub na twardych dyskach.

Będę wybierał najciekawsze z tych materiałów i publikował tu na stronie, w ramach sezonu doryjskiego. Mam nadzieję, że grudzień i styczeń będą dla Was ciekawe dzięki wszystkim materiałom jakie uda nam się tu zgromadzić…

Z przykrością informuję, iż nie udało się odzyskać danych z komputera, na którym znajdowały się prace konkursowe z konkursu na profesję do Monastyru. Uprzejmię proszę uczestników konkursu o ponowne przesłanie swoich prac konkursowych na adres portal@wydawnictwoportal.pl

Najmocniej przepraszam za kłopot.